Z miłą chęcią:
Dla mnie osobiście jedzenie normalnego posiłku na godzinę przed treningiem to zdecydowanie za późno; nasz organizm trawi przyjęty pokarm około 3 h. Z tym że przy zaleceniu, aby spożywać posiłki co 3-4 h należy znaleźć jakieś optimum i jeść obfity posiłek np 2 h przed treningiem, tak aby po powrocie z 1,5 h treningu od razu zjeść następny.
Jeśli chodzi o mnie to sporządzam sobie izotoniczny r-r z hydrolizatu węglowodanów o różnych współczynnikach glikogenicznych (o handlowej nazwie Max Carb ;) ) - polecam jako alternatywa dla tych wszystkich przepłacanych powerade'ów (min. 3,80 zł za 500ml) - mnie sporządzenie 0,5 l izotonika kosztuje około 1,20 zł ; efekt ten sam, wierzcie mi.
Napój taki należy spożywać przed, w trakcie, a także tuż po treningu w celu uzupełnienia strat energii.
Jako że moje BMI ledwie zahacza o średnią (od dołu) uważam, że to dla mnie bardzo pożyteczny shot energii. Oczywiście nie każdy tego potrzebuje, Jak ktoś ma spory zapas glikogenu to może sobie darować.
Teoretycznie po treningu można sobie pozwolić na spożycie określonej ilości cukrów prostych, w celu wywołania wyrzutu do krwi hormonu anabolicznego - naszej insulinki. Wzmaga ona procesy regeneracyjne, ułatwia transport aminokwasów do mięśni. Naturalnie można ich dostarczyć konwencjonalnym posiłkiem, najlepiej razem z białkiem które jest nam po wysiłku jak najbardziej potrzebne, lub też odpowiednimi suplementami, które dostarczają jednego, lub obu tych składników jednocześnie.
Jeśli ktoś jest zainteresowany białkiem, a jednocześnie ekologiczną dietą to polecam: to co każdy wie, czyli orzechy i soję, ale również soczewicę czerwoną, fasolę, groszek, bób, ciecierzycę, brukselkę, płatki owsiane, kasze, w tym przede wszystkim gryczaną (porównywalna ilość białka np do filetów z makreli), a także pieczywo, najlepiej mieszane i z dodatkiem ziaren (słonecznik, soja itp.). Trzeba jednak pamiętać że każdy z tych produktów dostarcza różnej ilości poszczególnych aminokwasów, dlatego oczywistym jest, że nie wystarczy zjeść kilogram kaszy gryczanej zamiast obiadu. Chodzi o to że mięso, sery i ryby znacznie wzbogacają dietę białkową. Jestem jednak gorącym zwolennikiem traktowania mięsa jako dodatku do naszej diety, a nie traktowania wyrobów zwierzęcych jako jej podstawy.
A propos mleka:
100 g razowego chleba ma 2 razy więcej białka niż 100 g mleka (przy czym inny jest skład aminokwasowy). Poza tym w takim chlebie więcej jest też sodu, potasu, fosforu, żelaza i witamin z gr B. Mleko ma za to laktozę, której nie trawi większość dorosłych osób (zanika produkcja laktazy). Niestrawiona laktoza staje się w jelicie grubym pożywką dla bakterii, które w środowisku beztlenowym przeprowadzają proces fermentacji tego cukru. Smacznego :]